case study
Rage of Stars - opowieść o filmie, który pokazał, na co naprawdę nas stać.
case study
Rage of Stars
Opowieść o filmie, który pokazał, na co naprawdę nas stać.
Początek, który był tylko z pozoru początkiem
Kiedy zaczynaliśmy pracę nad „Rage of Stars", nie wiedzieliśmy jeszcze, że przez kolejne półtora roku nie będziemy mieli życia.
Nie mówię tego z żalem. To była jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła się nam przydarzyć jako ekipie filmowej. Bo to właśnie ten projekt wystawił nasze umiejętności na próbę we wszystkich obszarach, które zwykle pozostają kompletnie niewidoczne z zewnątrz.
Nie chodzi o helikoptery, efekty specjalne, aktorów z całego świata, czy pracę przy filmie, który był robiony z myślą o dystrybucji międzynarodowej.
Chodzi o wszystkie te rzeczy, które nie mają prawa trafić na ekran. Te, które nie mieszczą się w żadnym making-ofie.
To one decydują, czy projekt się uda. Albo czy zawali się spektakularnie.
Nie jako podwykonawcy, tylko współtwórcy

Z Łukaszem Rogiem - reżyserem i producentem „Rage of Stars" - od początku pracowaliśmy po partnersku.
Nie byliśmy podwykonawcą. Byliśmy częścią zespołu twórczego. Razem wybieraliśmy lokacje. Razem pisaliśmy storyboardy.
Razem decydowaliśmy, co najlepiej wzbogaci historię i na co możemy sobie pozwolić, a z czego świadomie rezygnujemy.
Logistyka większa niż my sami

Pierwszym wyzwaniem była preprodukcja. Taka, która trwa ponad rok. Bo nie mieliśmy gotowych lokalizacji, nie mieliśmy pełnej obsady, nie mieliśmy pewności, w jakim trybie będziemy kręcić.
Ale trzeba było już wtedy podejmować decyzje produkcyjne. Tworzyliśmy harmonogram zdjęć, budżet, zestawienia kosztów, listy ekip, dopinaliśmy umowy. Wszystko sami.
Scenariusz kręcony był nielinearnie, więc dochodziło do sytuacji, gdzie na końcu zdjęć nagrywaliśmy pierwsze sceny filmu.
Albo w środku tygodnia - kręciliśmy ostatni, emocjonalny finał, a dzień później - dynamiczny pościg z dwoma helikopterami.
Plan zdjęciowy był codziennie w innym miejscu. Pracowaliśmy na zmiany dzienne i nocne. Z inną ekipą aktorską, inną scenografią i nowym planem. To wymagało, żebyśmy byli gotowi - zawsze.
Bez przestrzeni na błędy.
Głównych aktorów było ponad dziesięciu. Każdy dzień z nimi kosztował. Trzeba było tak rozplanować zdjęcia, by maksymalnie wykorzystać ich obecność i nie generować pustych przebiegów.
Każda decyzja organizacyjna miała realne przełożenie na budżet. I na to, czy uda się zdążyć z całością przed deadline'em.
I znowu - robiliśmy to wewnętrznie. Nie było nad nami nikogo, kto czuwał. Po prostu byliśmy samodzielni.
Logistyka większa niż my sami

Pierwszym wyzwaniem była preprodukcja. Taka, która trwa ponad rok. Bo nie mieliśmy gotowych lokalizacji, nie mieliśmy pełnej obsady, nie mieliśmy pewności, w jakim trybie będziemy kręcić.
Ale trzeba było już wtedy podejmować decyzje produkcyjne. Tworzyliśmy harmonogram zdjęć, budżet, zestawienia kosztów, listy ekip, dopinaliśmy umowy. Wszystko sami.
Scenariusz kręcony był nielinearnie, więc dochodziło do sytuacji, gdzie na końcu zdjęć nagrywaliśmy pierwsze sceny filmu.
Albo w środku tygodnia - kręciliśmy ostatni, emocjonalny finał, a dzień później - dynamiczny pościg z dwoma helikopterami.
Plan zdjęciowy był codziennie w innym miejscu. Pracowaliśmy na zmiany dzienne i nocne. Z inną ekipą aktorską, inną scenografią i nowym planem. To wymagało, żebyśmy byli gotowi - zawsze.
Bez przestrzeni na błędy.
Głównych aktorów było ponad dziesięciu. Każdy dzień z nimi kosztował. Trzeba było tak rozplanować zdjęcia, by maksymalnie wykorzystać ich obecność i nie generować pustych przebiegów.
Każda decyzja organizacyjna miała realne przełożenie na budżet. I na to, czy uda się zdążyć z całością przed deadline'em.
I znowu - robiliśmy to wewnętrznie. Nie było nad nami nikogo, kto czuwał. Po prostu byliśmy samodzielni.
Trzymanie jednej wizji przez wiele tygodni chaosu

Trzymanie wizji przy takiej skali i chaosie - to osobna historia.
Zmęczenie, deszcz, ciśnienie czasowe, zmieniające się lokacje, nowe pomysły na planie - to wszystko norma.
Ale w filmie widz musi poczuć, że wszystko, co widzi, wyszło z jednej głowy. Z jednego języka wizualnego. Jednej narracji.
Razem z Łukaszem trzymaliśmy ten film w ryzach od początku do końca.
Nie było miejsca na przypadki. To była praca - decyzja po decyzji - jak pokazać emocje, jak ustawić kamerę, jak oświetlić, jak odegrać, co zostawić, a z czego zrezygnować.
Niezależnie od tego, w jakiej kolejności powstawały sceny, film na końcu wyglądał jak jeden spójny utwór. I to dla nas było celem nadrzędnym.
Trzymanie jednej wizji przez wiele tygodni chaosu

Trzymanie wizji przy takiej skali i chaosie - to osobna historia.
Zmęczenie, deszcz, ciśnienie czasowe, zmieniające się lokacje, nowe pomysły na planie - to wszystko norma.
Ale w filmie widz musi poczuć, że wszystko, co widzi, wyszło z jednej głowy. Z jednego języka wizualnego. Jednej narracji.
Razem z Łukaszem trzymaliśmy ten film w ryzach od początku do końca.
Nie było miejsca na przypadki. To była praca - decyzja po decyzji - jak pokazać emocje, jak ustawić kamerę, jak oświetlić, jak odegrać, co zostawić, a z czego zrezygnować.
Niezależnie od tego, w jakiej kolejności powstawały sceny, film na końcu wyglądał jak jeden spójny utwór. I to dla nas było celem nadrzędnym.
Technika, która daje nam przewagę.

Ten projekt dobitnie pokazał, jak ogromne znaczenie mają kompetencje techniczne - nie tylko na poziomie operatorskim, ale też organizacyjnym.
Organizacyjnie: Zanim zaczęliśmy zdjęcia, musieliśmy przygotować listę wszystkich zasobów (sprzęt, ilość osób, busów, namiotów, toalet itp.) - mimo że nie wiedzieliśmy jeszcze jak dokładnie będą wyglądać lokacje, a to one w dużej mierze determinują, co potrzeba do uzyskania konkretnego efektu i prędkości działania.
Tu bazowaliśmy na własnym doświadczeniu i wiedzy - wtedy jeszcze teoretycznej - z zarządzania tak dużymi produkcjami.
Kreatywnie: Wizję lokacji robiliśmy zawsze z telefonem. Korzystaliśmy ze specjalnej aplikacji, żeby od razu wizualizować kadry, jakie będziemy odtwarzać na planie.
Na tej podstawie przekazywaliśmy wizję departamentowi światła, kamery, dźwięku, scenografii i wszystkim, którzy musieli przygotować się na realizację danej sceny.
Mimo tempa, skali i złożoności - to się udało.
I to nas dziś wyróżnia. Bo wiemy, jak dużo można zrobić w krótkim czasie - jeśli wiesz, co robisz, i potrafisz o tym mówić innym.
Technika, która daje nam przewagę.

Ten projekt dobitnie pokazał, jak ogromne znaczenie mają kompetencje techniczne - nie tylko na poziomie operatorskim, ale też organizacyjnym.
Organizacyjnie: Zanim zaczęliśmy zdjęcia, musieliśmy przygotować listę wszystkich zasobów (sprzęt, ilość osób, busów, namiotów, toalet itp.) - mimo że nie wiedzieliśmy jeszcze jak dokładnie będą wyglądać lokacje, a to one w dużej mierze determinują, co potrzeba do uzyskania konkretnego efektu i prędkości działania.
Tu bazowaliśmy na własnym doświadczeniu i wiedzy - wtedy jeszcze teoretycznej - z zarządzania tak dużymi produkcjami.
Kreatywnie: Wizję lokacji robiliśmy zawsze z telefonem. Korzystaliśmy ze specjalnej aplikacji, żeby od razu wizualizować kadry, jakie będziemy odtwarzać na planie.
Na tej podstawie przekazywaliśmy wizję departamentowi światła, kamery, dźwięku, scenografii i wszystkim, którzy musieli przygotować się na realizację danej sceny.
Mimo tempa, skali i złożoności - to się udało.
I to nas dziś wyróżnia. Bo wiemy, jak dużo można zrobić w krótkim czasie - jeśli wiesz, co robisz, i potrafisz o tym mówić innym.
Zespół, który nadal istnieje.

Relacje spajające zespół to jeszcze jedna rzecz, której nie widać w napisach końcowych.
Mieliśmy naprawdę dużą ekipę. Codziennie na planie bywało po kilkadziesiąt osób. Ale - wbrew temu, co często się słyszy o dużych produkcjach - nie było większych konfliktów, nieporozumień, tarć.
Zbudowaliśmy zespół, który do dziś się spotyka. Który się wspiera, tworząc razem nowe projekty. Który traktował ten projekt nie jak zlecenie, tylko jak wspólne przeżycie.
I to coś, co dziś najmocniej wpływa na naszą markę, bo to, że dowozimy, to jedno, ale robimy to z ludźmi, którym się chce. Którzy potrafią działać pod presją, ale też zachować luz i wzajemny szacunek.
Dlatego mówimy, że jesteśmy „elastyczni i ludzcy" - bo to naprawdę działa.
Zespół, który nadal istnieje.

Relacje spajające zespół to jeszcze jedna rzecz, której nie widać w napisach końcowych.
Mieliśmy naprawdę dużą ekipę. Codziennie na planie bywało po kilkadziesiąt osób. Ale - wbrew temu, co często się słyszy o dużych produkcjach - nie było większych konfliktów, nieporozumień, tarć.
Zbudowaliśmy zespół, który do dziś się spotyka. Który się wspiera, tworząc razem nowe projekty. Który traktował ten projekt nie jak zlecenie, tylko jak wspólne przeżycie.
I to coś, co dziś najmocniej wpływa na naszą markę, bo to, że dowozimy, to jedno, ale robimy to z ludźmi, którym się chce. Którzy potrafią działać pod presją, ale też zachować luz i wzajemny szacunek.
Dlatego mówimy, że jesteśmy „elastyczni i ludzcy" - bo to naprawdę działa.
Co dalej z filmem?

Na sierpień 2025 film jest już sprzedany do dystrybucji w pięciu krajach.
Jeszcze nie wszedł do oficjalnej dystrybucji, ale wszystkie formalności są już zamknięte.
Film przeszedł rygorystyczną weryfikację techniczną - bez żadnych uwag.
To poziom standardu, który spełniają hollywoodzkie produkcje.
Nie mówimy o odbiorze artystycznym - ten zawsze jest subiektywny.
Ale na poziomie realizacyjnym - nie ma się do czego przyczepić.
Planujemy zrobić oficjalną premierę w wybranych kinach w Polsce. Kiedy i gdzie - dowiesz się od nas jako pierwszy, jeśli śledzisz nas na Facebooku lub blogu.
Co dalej z filmem?

Na sierpień 2025 film jest już sprzedany do dystrybucji w pięciu krajach.
Jeszcze nie wszedł do oficjalnej dystrybucji, ale wszystkie formalności są już zamknięte.
Film przeszedł rygorystyczną weryfikację techniczną - bez żadnych uwag.
To poziom standardu, który spełniają hollywoodzkie produkcje.
Nie mówimy o odbiorze artystycznym - ten zawsze jest subiektywny.
Ale na poziomie realizacyjnym - nie ma się do czego przyczepić.
Planujemy zrobić oficjalną premierę w wybranych kinach w Polsce. Kiedy i gdzie - dowiesz się od nas jako pierwszy, jeśli śledzisz nas na Facebooku lub blogu.
Podsumowanie - Co z tego wszystkiego wynika?

Dla nas ten projekt był czymś więcej niż filmem.
Był sprawdzianem. Doświadczeniem, które zmusiło nas do eliminacji wszystkich drobnych niedoskonałości, które na co dzień są niewidoczne - a w takiej skali mogą stać się realnym problemem.
Dzięki temu dziś - niezależnie, czy robimy fabułę, horror (który właśnie jest w preprodukcji), czy kampanię reklamową - wiemy, że dowieziemy.
Nie musimy już nikomu niczego udowadniać. Po prostu umiemy to robić.
Jeśli chcesz więcej formalnych informacji o projekcie Rage of Stars, zapraszamy na stronę LUKRA FILMS - firmy produkcyjnej założonej specjalnie do realizacji tego projektu.
https://www.lukrafilms.com/
Podsumowanie - Co z tego wszystkiego wynika?

Dla nas ten projekt był czymś więcej niż filmem.
Był sprawdzianem. Doświadczeniem, które zmusiło nas do eliminacji wszystkich drobnych niedoskonałości, które na co dzień są niewidoczne - a w takiej skali mogą stać się realnym problemem.
Dzięki temu dziś - niezależnie, czy robimy fabułę, horror (który właśnie jest w preprodukcji), czy kampanię reklamową - wiemy, że dowieziemy.
Nie musimy już nikomu niczego udowadniać. Po prostu umiemy to robić.
Jeśli chcesz więcej formalnych informacji o projekcie Rage of Stars, zapraszamy na stronę LUKRA FILMS - firmy produkcyjnej założonej specjalnie do realizacji tego projektu.
https://www.lukrafilms.com/
Jeśli chcesz poczuć się jak członek ekipy filmowej to zobacz backstage które realizowaliśmy z każdego tygodnia produkcji filmu.
Wojtek
Jeśli chcesz poczuć się jak członek ekipy filmowej i zobaczyć jak dokładnie wyglądają zdjęcia to poniżej umieszczam filmy backstage’ które realizowaliśmy z każdego tygodnia produkcji filmu.
Wojtek
Jak realizacja wygadała od środka?
Jeśli chcesz poczuć się jak członek ekipy filmowej i zobaczyć jak dokładnie wyglądają zdjęcia to poniżej umieszczam filmy backstage’ które realizowaliśmy z każdego tygodnia produkcji filmu.
Making of - każdy tydzień oddzielnie

tydzień 1 - motocross
tydzień 2 - strzelnica
tydzień 3 - helikoptery
tydzień 4 - zebranie
Tydzień 5 - zamieszki
Tydzień 6 - basen
Tydzień 7 - strzelnica
Tydzień 8 - porwanie
tydzień 1 - Motocross
tydzień 2 - strzelnica
tydzień 3 - helikoptery
tydzień 4 - zebranie
tydzień 5 - zamieszki
tydzień 6 - basen
tydzień 7 - strzelnica
tydzień 8 - porwanie

Zespół:


Produkcja: Lukra Films

Reżyseria, montaż, casting: Łukasz Róg

Scenariusz: Łukasz Róg, Krzysztof Klader

Autor zdjęć: Wojciech Pawłowski

Kierownik produkcji: Radosław Tworek

Asystentka reżysera: Dominika Płatek

Kierowniczka planu: Karolina Pelc

Script, klaps: Marta Arczyńska

Operator kamery / Steadicam: Paweł Rykiel

II Operator kamery: Przemysław Szumski

Asystent kamery: Konrad Wróblewski

Asystent kamery: Konrad Chrobak

Scenograf: Witold Budzyński

Kostiumy: Katarzyna Aksamit

Make-up: Aleksandra Pisarik

Rekwizytorka: Angelika Dydyńska

Mistrz oświetlenia: Mirosław Mazurkiewicz

Technik oświetlenia: Mateusz Cyran

Oświetlacz: Maciej Maślanka

Grip: Bartosz Chorąży

Grip: Krystian Krok

Grip: Bartłomiej Grajewski

Grip: Michał Koźba

Realizator dźwięku: Maciej Zeman

Dźwiękowiec główny: Paweł Leniart

Dźwiękowiec: Tomasz Grab

Zdjęcia na planie, BTS: Aleksandra Zielińska

Konsultacje militarne: Konrad Napiórkowski

Archiwizacja danych, montaż bieżący: Jakub Rosa

Dron: Wojciech Pawłowski, Bartosz Dzik

Techniczny planu: Bartosz Pelc

Film wizerunkowy ELDAN
Teaser Rage Of Stars
Spór reklamowy LS-Traktor
Made on
Tilda